wtorek, 22 czerwca, 2021

Komorowski? A może tak jeszcze Gronkiewicz-Waltz?!

 

Przemysław Harczuk

Były prezydent Bronisław Komorowski ogłosił, że najbliżej mu do centroprawicowej formacji, którą będą budować Polskie Stronnictwo Ludowe, część PO, Jarosław Gowin, część PiS. Polityk stwierdził, że w sytuacji, gdy PO poszła w lewo, konieczne jest budowanie oferty dla ludzi o poglądach konserwatywnych ale myślących prodemokratycznie. Istnienie grupy w konserwatywnym centrum jest faktem, ludzie ci nie mają reprezentacji. Problem w tym, że Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu z PSL zasugerował, że to Bronisław Komorowski będzie patronem nowej formacji. Taaak. Proponuję jeszcze Hannę Gronkiewicz-Waltz. A na poważnie – niezależnie od stosunku do prezydentury Bronisława Komorowskiego (mój jest krytyczny), to o ile jako byłej głowie państwa szacunek mu się należy, o tyle powrót z emerytury do polityki po prostu nie może się udać. Komorowski to od sześciu już lat polityczny emeryt. Robienie z niego niemal lidera jakiejś formacji, przypomina raczej inne powroty do polityki. Wracał już Lech Wałęsa, z 1 procentem, pięć lat po porażce z Kwaśniewskim. Wracał kilka razy Aleksander Kwaśniewski, który choć wciąż w sondażach oceniany jest pozytywnie, w kolejnych inicjatywach tego nie potwierdza. Tyle byli prezydenci. A inni, niegdyś potężni politycy? Powrót Mariana Krzaklewskiego zakończył się bolesną porażką. Leszek Miller najpierw błąkał się po Samoobronie, potem został na chwilę liderem SLD, ale doprowadził ten ruch do klęski i utorował PiS-owi drogę do pełni władzy. Sukces niewyobrażalny… I generalnie tak jest zawsze – gdy ktoś wypada, to jest to jego polityczny koniec. Nowa chadecja miała szansę, gdyby zbudowała jakąś alternatywę dla PIS z jednej strony i dla lewicy oraz KO z drugiej.  Wymaga to jednak nowych ludzi oraz programu dla przedsiębiorców, dla rolników, generalnie dla konserwatywnej klasy średniej. Ale do tego trzeba mieć strategię. Patrząc na powrót Komorowskiego, chyba jest z tym problem.

Polecamy