wtorek, 22 czerwca, 2021

Z Krychowiakiem, ale bez ,,Lewego”. Biało-Czerwoni w jaskini lwa

Na Wembley w Londynie Polacy zmierzą się w środę z drużyną Anglii. To nie tylko potyczka z czwartą obecnie drużyną świata. To starcie z odwiecznym rywalem, którego raz, po mitycznym dwumeczu udało się wyeliminować (wtedy na Wembley padł remis 1:1). A potem był polskim koszmarem. To od porażki z Anglią na Mistrzostwach Świata zaczęło się pikowanie w dół reprezentacji Polski. I to z Anglią na wyjeździe ZAWSZE Polacy przegrywali. Nawet remis byłby ogromnym sukcesem, przełamaniem, meczem porównywalnym z wygraną z Portugalią za kadencji Leo Beenhakkera i Niemcami za kadencji Adama Nawałki. Bez Roberta Lewandowskiego o korzystny rezultat będzie niezwykle ciężko.

I tak byłoby ciężko, bez Lewandowskiego dobry wynik na Wembley wydaje się mission impossible fot. By Екатерина Лаут – https://www.soccer.ru/galery/1054340/photo/731382, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=70079150

Z dobrych wiadomości jest taka, że ostatecznie będzie mógł wystąpić Grzegorz Krychowiak. Piłkarz miał wprawdzie pozytywny wynik testu na koronawirusa, ale drugie badanie dało wynik negatywny. Krychowiak jest ozdrowieńcem, więc po konsultacjach z UEFA dostał zgodę na występ. Na tym koniec pozytywów. Z kadry wypadli Kamil Piątkowski i Mateusz Klich i przede wszystkim Robert Lewandowski, którego kontuzja odniesiona w spotkaniu z Andorą okazała się poważniejsza niż zakładano – zawodnik będzie pauzował przynajmniej miesiąc. W tym układzie o jakikolwiek pozytywny rezultat będzie niezwykle ciężko. Szczególnie, że w ostatnich spotkaniach to Lewy dał Polakom remis z Węgrami i dwa gole w wygranym 3:0 spotkaniu z Andorą. Niepoprawni optymiści przypominają wprawdzie, że kadra Kazimierza Górskiego osiągnęła zwycięski remis w roku 1973 grając bez Włodzimierza Lubańskiego, który odniósł kontuzję w spotkaniu z Anglią na stadionie Śląskim (jedyna wygrana z Anglikami, 2:0). Optymizmem nie napawają jednak statystyki. O ile w spotkaniach na własnym boisku zdarzały się remisy – w 1989, 1991, 1993 roku za kadencji Andrzej Strejlaua, w 1999 roku za kadencji Janusza Wójcika i w roku 2012 za kadencji Waldemara Fornalika, to u siebie jeden raz udało się wygrać – w 1973 roku za kadencji Janusza Wójcika, a porażki odnieśli Polacy w spotkaniu towarzyskim w roku 1966 oraz meczach o punkty w 1997 (kadencja Antoniego Piechniczka 0:2) i 2004 (kadencja Pawła Janasa 1:2), tak mecze poza krajem były to porażki, w dodatku zazwyczaj bardzo wyraźne. Owszem w 1966 roku udało się towarzysko zremisować z późniejszymi mistrzami świata w Liverpoolu 1:1, a w 1973 remis na Wembley dał Polakom awans, potem było już zawsze źle. Na terenie neutralnym, w Monterrey, na mistrzostwach Świata kadra Piechniczka przegrała 0:3 i był to początek pikowania w dół kadry odnoszącej wcześniej sukcesy. W 1989 roku drużyna Wojciecha Łazarka przegrała 0:3, w roku 1990 podopieczni Andrzeja Strejlaua ulegli 0:2, a w 1993 roku kadra tego samego szkoleniowca, po niezłym 1:1 w Chorzowie na Wembley przegrała aż 0:3. W roku 1996 drużyna Antoniego Piechniczka zaprezentowała się na Wembley przyzwoicie, po golu Marka Citki prowadziła 1:0, ale przegrała 1:2. W roku 1999 ekipa Janusza Wójcika poległa 1:3 (gola dla Polski zdobył późniejszy selekcjoner, Jerzy Brzęczek), a w 2005 kadra Pawła Janasa w Manchesterze uległa Anglikom 1:2 (gol Tomasza Frankowskiego). Ostatni raz na Wembley Polacy grali w roku 2013. Ekipa Waldemara Fornalika przegrała 0:2. Jak będzie tym razem?

Polecamy