niedziela, 20 czerwca, 2021

Histerycy, negacjoniści, a w tle paraliż ochrony zdrowia. Jak zachować rozsądek?

Z jednej strony mamy coraz więcej zakażeń koronawirusem. Z drugiej coraz więcej głosów, że choroby nie ma, wszystko jest spiskiem, że należy olać zasady bezpieczeństwa. Mamy pogorszenie jakości może nie usług, ale dostępu do nich. A jednocześnie ostrzeżenia ekspertów o drugiej fali i prawdziwe, dramatyczne historie tych, co infekcję przeszli. Histerycznystrach przed COVID-em sprawia, że wielu z nas przestało chodzić do lekarzy, robić badania itd. Z drugiej strony jednak, całkowite „olanie” trwającej epidemii może przynieść katastrofalne skutki. Jak my, zwykli ludzie, bez wykształcenia medycznego i tytułów naukowych, mamy radzić sobie z zalewem informacji, wśród których nie brak zwyczajnych fake newsów?

fot. Pixabay

Przede wszystkim należy odrzucić publicystyczną i delikatnie mówiąc kretyńską, żeby nie powiedzieć ostrzej, dyskusję o tym, czy mamy do czynienia z pandemią, czy nie. Bo oglądając debaty polityków i publicystów można odnieść wrażenie, że to jest dla nich najważniejsze. Tymczasem z punktu widzenia pacjenta nie ma większego znaczenia, czy choroba zakaźna ma charakter pandemii, czy nie. Tylko, czy im zagraża, czy nie. I druga kwestia – negacjoniści COVID-u twierdzą, że większość ludzi nie zmarło na COVID-19, ale na choroby współistniejące. Bo skoro je mieli, umarli by i tak. Postawmy się więc w sytuacji ludzi chorych. Powiedzmy, że mamy chore serce. I jakoś tam z nim żyjemy. Łapiemy koronawirusa. Przechodzimy ciężko i umieramy. Czy  ma to dla nas znaczenie, czy umieramy na COVID (w sensie niewydolność oddechową) czy na serce? Chyba większe znaczenie ma to, że nie mając COVID-u byśmy żyli, a przez COVID możemy umrzeć, bo wirus się do zgonu przyczynia. W przypadku grypy hiszpanki sprzed stu lat nie zabijała sama grypa (wirus) ale układ immunologiczny (odpornościowy). Dlatego umierali ludzie nie starsi, ale młodzi, w sile wieku. A więc – niezależnie od tego, czy pandemia jest, czy nie, czy wirus jest bezpośrednią przyczyną śmierci, czy jedynie jak uruchomienie kostki domina się do śmierci przyczynia, na pewni koronawirusa nie ma co lekceważyć.

Ale też niezależnie od tego, że na SARS-CO-V2 uważać trzeba, w jednym negacjoniści mają rację. Obostrzenia w wielu przypadkach zostały wprowadzone na oślep. W Nowym Telegrafie Warszawskim wielokrotnie pisaliśmy już o mało mądrym ograniczaniu obecności na mszach (zrównanie wielkich katedr i małych kościółków), zakazie wstępu do lasu i zamykaniu wszystkich w domach. To także w walce z wirusem bynajmniej nie pomaga. Inną kwestią jest utrudnienie dostępu do innych usług medycznych. I panika, która sprawia, że wiele osób przestało się badać. Zdaniem ekspertów w kolejnych latach wzrosnąć może liczba zgonów na inne choroby, z nowotworami na czele. Dlatego, że brakuje odpowiedniej diagnostyki.

Jak zatem postępować? Przede wszystkim bez paniki. Jest kilka kwestii, o które należy zadbać. Po pierwsze – unikajmy tłumów i przebywania dłuższy czas w zaduchu, zatłoczonych miejscach, bez przepływu powietrza, czyli trzymajmy tak zwany (to modne ostatnio słowo) dystans społeczny. Po drugie – mimo wszystko, przynajmniej w tłoku używajmy maseczek/przyłbic. Tu sprawa wzbudza pewne kontrowersje, ale chyba jednak liczba plusów przesłania minusy. Ale rzecz  ważne – zasłaniajmy usta i nos tam gdzie potrzeba, w tłumie, gdzie nawet jeśli nie chroni nas, to chociaż zwiększa spokój tych, którzy zakażenia się obawiają. Nie róbmy tego na spacerze, gdzie jesteśmy sami. Po trzecie dbajmy o higienę, dezynfekcję rąk, nie dotykajmy nosa i ust. Po czwarte  – bardzo ważne! – starajmy się poprawić odporność. Witamina D3, czosnek, miód. Przynajmniej 4-5 porcji surowych warzyw i owoców dziennie. Po piąte – dbajmy o dużą ilość spaceru i ruchu na świeżym powietrzu. Po szóste – dbajmy o zrzucenie zbędnych kilogramów – COVID bardziej szkodzi osobom otyłym! Po siódme – zadbajmy o zmniejszenie ilości stresu. Po ósme – zadbajmy o wypoczynek i zdrowy sen.

I rzecz kluczowa – zapobieganie koronawirusowi nie może nam przesłonić profilaktyki i leczenia innych chorób. Zachowajmy rozsądek!

Andrzej Zarębski

Polecamy