Kategorie
Gazeta Nowy Telegraf Warszawski

Ponad podziałami brońmy kamionkowskich Błoni

Tym, co boli najbardziej w trakcie wojny polsko-polskiej jest to, że rzeczy dla całej społeczności ważne są deprecjonowane dlatego, że w słusznej sprawie występuje ktoś, kto ma inne poglądy niż my. To bardzo szkodliwe podejście, bo patrzeć należy w pierwszej kolejności na to, jaka jest prawda. I tam, gdzie jest dobro wspólne. Argument, że w sprawach lokalnych chodnik, czy przejście dla pieszych nie mają barw politycznych jest nieco wyświechtany i nie zawsze prawdziwy, bo czasem w tle są rzeczywiście poważne różnice zdań. Ale często jest też tak, że w jakiejś sprawie lewica i prawica mogą mówić jednym głosem. Tak powinno być w przypadku  Kamionkowskich Błoni Elekcyjnych.

Protest na Kamionku fot. Facebook.com Miasto Jest Nasze

Lewicę, również w odmianie miejskiej często krytykujemy. Uważamy, że w sprawach zieleni czasem przesadza – bo zieleń miejska powinna być jak najbardziej promowana i pielęgnowana w parkach i innych zieleńcach, niekoniecznie musi przykrywać zabytki architektoniczne. W kwestii ruchu pieszego, rowerowego i samochodowego też mamy wizję nieco odmienną od tej, prezentowanej przez ruchy miejskie. Są jednak sprawy, gdzie ze środowiskami lewicowymi się zgadzamy. Jest tak w przypadku kontrowersyjnej inwestycji Roma Tower w Śródmieściu. Gdzie nie przeszkadza nam (w odróżnieniu od lewicowców), że to inwestycja kościelna – Kościół jak najbardziej powinien mieć prawo do majątku, inwestycji itd. Ale przeszkadza, że wyburzony przy okazji inwestycji ma zostać zabytkowy budynek parafialny, że bezcenna świątynia zostanie „stłamszona” przez wielki budynek, że zaburzona zostanie przestrzeń Śródmieścia Południowego. Tak samo krytycznie, bardzo krytycznie podchodzimy do sprawy zabudowania Kamionkowskich  Błoń Elekcyjnych. Pierwszą i podstawową kwestią, zasadniczą z punktu widzenia konserwatysty jest prawo. Zostało ono tu złamane, na co przedstawiciele lewicy przedstawili niezbite dowody. I już samo to podważa sens inwestycji. Ale są też inne kwestie, które krytykujemy z konserwatywnego punktu widzenia. Jest to przede wszystkim walor historyczny – zabytkowy tego miejsca. Na błoniach wybierano polskich królów. Fakt, może nie były to panowania najbardziej udane, jednak odbyła się tam pierwsza i przedostatnia wolna elekcja. A więc utrzymanie tego miejsca jest kwestią zasadniczą. Błonia to także doskonałe miejsce spacerów dla całych rodzin. Nie należy mieszkańcom tego w żaden sposób ograniczać. I kolejny argument, ekologiczny. Tak, sadzenie na siłę drzew na zabytkowych ulicach jest mało sensowne w sensie ekologicznym, a w kontekście podejścia do zabytkowej przestrzeni miasta jest wręcz zbrodnią. Ale taką samą zbrodnią jest wycinanie zabytkowych parków, czy zabudowywanie cennych zieleńców. A ich znaczenie zdrowotno-ekologiczne jest też nie  bez znaczenia. Bo o ile drzewa na Ząbkowskiej, czy na pl. Pięciu Rogów dla naszego powietrza nie mają znaczenia, tak parki, czy  wielkie przestrzenie, jak błonia, jak najbardziej znaczenie mają. Dlatego warto ich  chronić. Ponad podziałami.