piątek, 18 czerwca, 2021

Słabiutka Holandia wybija z głowy piłkę Polakom. ŻENADA

Nie tak wyobrażali sobie polscy kibice powrót po pandemii  na boisku. Polscy piłkarze w żenującym stylu ulegli Holendrom w Amsterdamie 0:1. Ale wynik spotkania absolutnie nie odzwierciedla różnicy poziomów gry między obydwoma zespołami. Polacy byli tłem dla utytułowanych rywali, którzy bynajmniej nie grali wielkiego meczu. Nie grali nawet meczu przeciętnego. Grali mecz SŁABY. Na anemicznych Polaków to wystarczyło. Plus? Przyzwoita gra w obronie. Ale czy blokowanie bramki to to, czego oczekujemy od reprezentacji mającej COŚ ugrać w europejskiej piłce? I nie ma co tłumaczyć Biało-Czerwonych brakiem Lewandowskiego. Piłka to sport drużynowy. A z taką grą nie mamy czego szukać na Mistrzostwach Europy za rok. A zamiast Final Four w Polsce możemy już na serio żegnać się z Dywizją A Ligi Narodów. Bo o pokonaniu Włochów i Bośni nie ma co marzyć. 

fot. Freeimages.com 

Jak ktoś nie widział spotkania może mieć fałszywy jego obraz. Polacy na wyjeździe, z bardzo mocnym rywalem, przegrali jedynie 0:1. Ale patrząc na przebieg gry, na przewagę, to wyglądało to tak, jakby po jednej stronie stała nie wybitna, ale przeciętna drużyna europejska, po drugiej ekipa w rodzaju Gibraltaru. No, może Luksemburga – bo przeszkadzanie wychodziło nie najgorzej. I bez złośliwości – przyzwoicie wypadł Wojciech Szczęsny w bramce – przy straconym golu nie ponosił odpowiedzialności, obronił kilka strzałów. Nieźle grała cała linia obrony, poza jednym poważnym błędem, niestety przy akcji bramkowej. Ale druga linia – dramat. Grzegorz Krychowiak zdecydowanie cień Krychowiaka sprzed lat w kadrze, Piotr Zieliński niewidoczny. Troszkę lepiej wypadł ten, którego wszyscy spisywali na straty, czyli Mateusz Klich. Słaby Sebastian Szymański, ciut lepiej wypadł Kamil Jóźwiak. Zastępujący Roberta Lewandowskiego Krzysztof Piątek miał  jedną świetną sytuację, ładny strzał obronił holenderski golkiper. Był to jeden z dwóch (!) strzałów oddanych przez Polaków w całym spotkaniu. I w pierwszej połowie, bo w drugiej strzałów nie było wcale. I występ Piątka pokazuje też jedną rzecz – był całkowicie pozbawiony podań. A więc ciężko łudzić się, że z Robertem Lewandowskim Polacy wypadliby dużo lepiej. Bez dobrych piłek napastnik nie funkcjonuje. Zatrważającą statystykę podał jeden z internautów, który porównał przegrany po karnych mecz z Portugalią na mistrzostwach Europy we Francji z żenadą w Amsterdamie. 

Wtedy Polacy oddali 15 strzałów, podczac gdy Portugalczycy 19. W posiadaniu piłki lepsi byli Biało-Czerwoni, 52 proc. do 48proc. W Amsterdamie przez cały mecz podopieczni Jerzego Brzęczka oddali raptem 2 strzały na bramkę, oba w pierwszej połowie. Holendrzy oddali strzałów 14. W posiadaniu piłki przewaga „Pomarańczowych” była miażdząca, wyniosła 64:36 proc. 

W drugim meczu „polskiej” grupy Dywizji A Ligi Narodów Włochy zremisowały z Bośnią 1:1. (az). 

Polecamy