wtorek, 3 sierpnia, 2021

Urzędnicy i śledztwa z korupcją w tle

W warszawskich prokuraturach toczy się wiele śledztw dotyczących korupcji, w których podejrzanymi są urzędnicy. Różnego szczebla. I ciągle przybywa spraw odkrywających kulisy skandali łapówkarskich.

fot. CBA mat. pras.

Po zatrzymaniu Sławomira N., byłego ministra transportu w rządzie Donalda Tuska, wybuchła burza. Przestępstwa zarzucane politykowi nie dotyczą jednak działań w Polsce, choć śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Za to w medialnym zgiełku, który towarzyszył tej sprawie, niemal bez echa przeszły inne wydarzenia powiązane już z działalnością stołecznych urzędników lub pracujących w pobliskich miejscowościach.

Prokuratura Okręgowa Warszawa Praga od września zeszłego roku prowadzi śledztwo dotyczące łapówkarstwa w jednym z wydziałów Starostwa Powiatowego w Wołominie oraz tamtejszym Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego. W lutym wpadły cztery osoby, wśród nich „właściciel znanej podwarszawskiej firmy deweloperskiej”.

Natomiast 21 lipca, agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali trzy osoby.

„Dwoje podejrzanych – byłych urzędników zatrudnionych w Wydziale Budownictwa Starostwa Powiatowego w Wołominie oraz w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Wołominie, usłyszało zarzuty dotyczące przyjęcia korzyści majątkowej (art. 228 §1 kk) w zamian za bezproblemowe wydanie pozwoleń na budowę oraz pozwoleń na użytkowanie kilkudziesięciu inwestycji budowlanych. Zgromadzone dowody wskazują, że łączna kwota przyjętych korzyści to ok. 60 tysięcy złotych” – ujawnił prokurator Marcin Saduś. Dodając, że trzecim podejrzanym jest inwestor, który wręczył urzędnikowi w gotówce 13 tysięcy złotych.

Niektórzy z podejrzanych przyznali się do udziału w procederze i złożyli wyjaśnienia. Nie są wykluczone kolejne zatrzymania.

Inne śledztwo swego czasu budziło ogromne zainteresowanie. Gdy w październiku 2019 r. na gorącym uczynku przyjęcia 200 tysięcy zł łapówki wpadł Artur W., wtedy burmistrz dzielnicy Włochy, wybuch gigantyczny skandal. Razem z nim do aresztu trafił obywatel Turcji Sabri B., deweloper działający w Polsce na ogromną skalę, a kibicom piłkarskim doskonale znany jako były właściciel klubu Pogoń Szczecin.

W dniu akcji CBA, a także przez następne tygodnie, sprawa była na bieżąco relacjonowana, podawano ogromną ilość informacji, a później… zapadła cisza. Tymczasem śledztwo Prokuratury Okręgowej w Warszawie cały czas trwa.

Niespodziewanie jednak pojawiła się informacja, że Sabri B. może opuścić areszt – postanowienie wydał Sąd Okręgowy w Warszawie, który rozpatrywał zażalenie obrońców biznesmena na decyzję Sądu Rejonowego w Pruszkowie – ten uważał bowiem, że mężczyzna powinien zostawać za kratkami. Ostatecznie jednak podejrzany mógł wyjść na wolność po wpłaceniu 2 milionów złotych poręczenia majątkowego. Były burmistrz Artur W. w tamtym momencie na taką wyrozumiałość nie mógł liczyć.

Natomiast niemalże już bez żadnych emocji toczy się śledztwo Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, do której w lutym 2017 r. przekazano sprawę próby przejęcia przez dewelopera ogromnego terenu ogrodów działkowych (32 hektary) na Saskiej Kępie. Do odrębnego postępowania wyłączono wątek ewentualnej korupcji. Zawiadomienie złożył Jan Śpiewak, ówczesny szef stowarzyszenia Miasto Jest Nasze i były radny. Pojawiły się bowiem spekulacje jednego z blogerów, że przy podejmowaniu decyzji mogło dojść do przekazania 2,5 miliona złotych. Twierdził, że pieniądze w 2008 r. mógł przyjąć ktoś z otoczenia władz Warszawy.

Minęły trzy lata, nikt nie usłyszał zarzutów, a postępowanie po raz kolejny zostało przedłużone. Problem jest z przesłuchaniem kluczowego świadka, który przebywa poza granicami Polski.

 

ŁCz

Polecamy