piątek, 18 czerwca, 2021

Oseski w ZOO także z zagrożonych gatunków

Osoby odwiedzające warszawski ogród zoologiczny bardzo często nie zdają sobie sprawy, że na wybiegach, w akwariach, czy wolierach oglądają zwierzęta z gatunków zagrożonych wyginięciem. Dlatego wielką frajdę wszystkim – zwłaszcza ich opiekunom – sprawiają narodziny każdego malucha dającego nadzieję, że najgorsze się nie stanie. A ostatnie miesiące często dawały powód do takiej radości.

fot. Pixabay Falco zdj. ilustr.

Miejski Ogród Zoologiczny (ul. Ratuszowa 1/3) cieszy się ogromną popularnością nie tylko wśród mieszkańców naszego miasta, ale jest niemalże stałym punktem programu dla turystów. Nawet trudno sobie dzisiaj wyobrazić Warszawę bez – jak to określają sami gospodarze ZOO – „zielonej wyspy w sercu stolicy”.

„Zanim nadejdą czasy, kiedy ogrody zoologiczne staną się niepotrzebne, a zwierzęta wrócą do swoich naturalnych środowisk, będziemy dla nich domem. Najlepszym z możliwych” – to wizja przyświecająca opiekunom zwierząt.

Można tam obejrzeć tysiące ssaków, ptaków, gadów, ryb i płazów. Wiele z nich jest doskonale znanych warszawiakom, są wręcz ich pupilami. Niektóre to prawdziwe gwiazdy – niedawno nawet znalazły się na pocztówkach, chociażby kangury rude mama Hipka z synem Hopkiem, czy wielbłądy dwugarbne mama Goplana z Józefiną. Ogromną popularność zawsze zdobywają akcje z nadawaniem imion nowym podopiecznym. Ale tam ciągle się coś nowego dzieje!

Ostatnie półrocze zostało wręcz nazwane „baby boom w ZOO”. Urodziło się bowiem ponad 250 osesków, a w tej liczbie nie uwzględniono bezkręgowców.

„Te nowo narodzone zwierzęta są przedstawicielami ok. 50 gatunków, z których wiele jest zagrożonych wyginięciem” – podkreślają gospodarze ogrodu.

I wyliczają:

„Są wśród nich m.in. lemury katta, lemur wari rudy, jelenie wschodnie (siki wietnamskie), gepardy, oryksy szablorogie, ptaki: papuga kea, kardynały szkarłatne, kulony, a także żubr europejski, irbis, boa kubańskie, pławikoniki długonose i kangury rude”,

Wśród nowych mieszkańców ogrodu są maluchy, które bez problemu rozpozna każdy przyjaciel zwierząt, ale nie brakuje również tych mniej popularnych. Dlatego warto zobaczyć jak wyglądają. Na zdjęciu IRBIS – zdjęcie jest ilustracyjne, nie przedstawia zwierzęcia z warszawskiego ogrodu.

 

Wizyty całych rodzin w ogrodzie zoologicznym to czas radości i edukacji. Niestety, nie każdy potrafi zachować się w odpowiedni sposób. Szokujące było wtargnięcie pijanego mężczyzny na wybieg niedźwiedzi brunatnych i obiło się to szerokim echem na całym świecie. Na co dzień jednak ogromnym problemem jest dokarmianie zwierząt przez odwiedzających. Pomimo licznych apeli, próśb, aby tego nie robić.

Na stronie zoo.waw.pl opiekunowie próbują przemawiać do rozsądku co niektórych za pomocą poruszających animacji, w których „mówią” zwierzęta.

 

Buba, słonica amerykańska: „Rzucają mi różne rzeczy na wybieg. Ale tej jednej nigdy nie zapomnę,wpadła kolorowa puszka ze słodkim napojem, więc ją zjadłam. Boleśnie skaleczyłam sobie język i dziąsła. Rany goiły się bardzo długo”. Pogódka, żubrzyca: „Byłam na diecie przed ważnym badaniem, nikt jednak nie wiedział, że kilka godzin wcześniej dziewczynka nakarmiła mnie sałatą. Przez to, że ją zjadłam podczas zabiegu zachłysnęłam się i o mało nie udusiłam”. Verda, ara zielonoskrzydła: „Chłopiec dał mi chipsy i popcorn. Chorowałam przez trzy tygodnie, byłam słaba i czułam się beznadziejnie”.

 

Idąc do ogrodu pamiętaj: ZOOstaw, nie dokarmiaj!

 

ŁCz

Polecamy