piątek, 18 czerwca, 2021

Wspomnienia starego fana

 Wprawdzie sezon w pucharach nie zaczął się imponująco, ale kroczek zrobiony. Czy obecna Legia nawiąże do swej wielkiej historii, gdy potrafiła grać w półfinale Pucharu Mistrzów, ćwierćfinale Ligi Mistrzów, czy półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów? Wprawdzie początek pucharowej przygody nie był zbyt imponujący, ale kroczek w kierunku Ligi Mistrzów został zrobiony. My zaś przypominamy całkowicie subiektywny opis wielkiej historii Legii.

Piłka, zdjęcie ilustr. fot. Freeimages.com

Zamieszczamy w odcinkach opowieść pana Jana, sympatyka Legii Warszawa, który wiekowo zbliża się już do osiemdziesiątki. Dziadek jednego z naszych redakcyjnych kolegów, dziś mieszkający poza stolicą opowiedział nam o swoich subiektywnych odczuciach i wspomnieniach na temat ukochanego klubu. Jak wspomina Pan Jan, na Legię chodził już w latach 50-ych. Legię przedwojenną zna tylko z opowiadań. – Nie mogę oceniać tamtego zespołu, bo po prostu nie pamiętam. Pierwszy okres, który wspominam, to czasy, gdy Legia była przemianowana na CWKS, a nawet warszawiacy nie chcieli jej kibicować. To było trochę jak teraz niechęć do ITI – oczywiście zachowując proporcje. Wtedy stalinowskie władze przejęły klub, zabrały mu nazwę. ITI był prywatną firmą. Ale z kibicami się nie liczył. I oni bojkotowali klub. W czasie gdy Legia nie nazywała się Legia tylko CWKS, bojkot był trochę inny. Po prostu kibice nie kochali tej drużyny. To się zmieniło potem. Z tych dziesiątek lat wspominam dwie  „Wielkie Legie”. Ta z lat 60., i 70 z Brychczym i Deyną, ta z lat 90-ych z Ligi Mistrzów, trzecia ma szanse powstać teraz. Bo w latach 2000 były namiastki potęgi, były tytuły, byli piłkarze, co przeszli do historii klubu. Ale lata 60., i 70 to nieprzerwane pasmo sukcesów. Lata 90., to półfinał Pucharu Zdobywców Pucharów i potem po wielu latach mistrzostwo i wreszcie ćwierćfinał Ligi Mistrzów, pełna dominacja kraju. To może być powtórzone teraz. Oby tak się stało.

Polecamy