czwartek, 17 czerwca, 2021

Kto się tak boi głupiej maseczki? (KOMENTARZ)

fot. freeimages.com

Strach przed zasłanianiem nosa i ust przerodził się u nas już w jakiś irracjonalny lęk. Żeby było jasne – nie chodzi o to, że nie rozumiem krytyki tych, którzy uważają, że rząd z niektórymi rzeczami przesadził, że część obostrzeń była przesadzona. Nie uważam też, że mamy od razu wpadać w histerię i na widok kolegi dezynfekować go (koleżanka została przez sąsiadkę potraktowana płynem dezynfekcyjnym). Jednak jak jedna strona przesadza, przesadza też druga. Bo nie jest prawdą twierdzenie, że wirusa nie ma w ogóle. Jest. Nawet jeśli nie jest bardzo śmiertelny, to jednak jest groźniejszy od grypy i śmiertelny bywa. I o ile nie należy wracać do żadnych lockdownów, bo zrujnowałyby gospodarkę, to należy jednak trzymać się pewnych zasad ostrożności. To, że nie musimy wkładać palta, nie znaczy, że mamy paradować nago. A na serio: trzy zasady – trzymanie dystansu (w miarę możliwości), higiena osobista a więc mycie rąk i niedotykanie twarzy, wreszcie zasłanianie nosa i ust – są podstawą. I tak naprawdę nie kosztują wiele. Naprawdę trzeba być nie lada mięczakiem, by bać się wkładać maski (bo uwiera). W wykonaniu ludzi, którzy często powołują się na naszych bohaterów z przeszłości, wygląda dziwnie.

Andrzej Zarębski

Polecamy