poniedziałek, 26 lipca, 2021

Andrzej Stankiewicz: Nikt nie mówi, że konserwatyści mają poprzeć związki partnerskie, ale…

Szkodliwa jest prowadzona przez rządzących polityka wykluczania. Strefy wolne od LGBT są niedopuszczalne, bo przecież ludzie ci, nawet jak nie zgadzamy się z ich poglądami, sposobem życia, mieszkają w naszym kraju, płacą tu podatki. Nie należy ich wykluczać. Nikt natomiast nie oczekuje, że konserwatywna władza nagle wprowadzi związki partnerskie, czy małżeństwa osób tej samej płci. Środowiska konserwatywne mają prawo takim postulatom się sprzeciwiać. Brakuje jednak takiego zwyczajnego, ludzkiego szacunku – z Andrzejem Stankiewiczem, publicystą Onet.pl rozmawia Przemysław Harczuk.

fot. Freeimages.com

Po zatrzymaniu Michała Sz. ps. „Margot” i awanturze ze środowiskami LGBT napisał Pan artykuł w Onecie o tym, że sprawa ma drugie dno, że chodzi też o wzmocnienie pozycji Zbigniewa Ziobry, który rzucił wyzwanie premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Skąd taka teza?

Andrzej Stankiewicz: Przede wszystkim widać wyraźnie dwie rzeczy. Po pierwsze – Ziobro ewidentnie jest pod wrażeniem wyniku Konfederacji, zarówno w wyborach do Sejmu, jak i prezydenckich. Bo Konfederacja to w dużej mierze siła przypominająca projekt, który usiłował budować obecny minister sprawiedliwości. Solidarna Polska była projektem bardziej na prawo w kwestiach obyczajowych od PiS. Sceptycznym wobec Unii Europejskiej. Z tą różnicą, że Konfederacja ma silny element wolnorynkowy, a partia Ziobry była prosocjalna, ustawiała się w kontrze do PiS, którego twarzą była w tamtym czasie Zyta Gilowska. Po drugie – w PiS szykuje się przetasowanie.

Jarosław Kaczyński wskaże następcę i odejdzie?

Nie wierzę w odejście Jarosława Kaczyńskiego. Realny jest natomiast scenariusz, że prezes podzieli się władzą. Że na przykład pierwszym wiceprezesem partii ogłoszony zostanie Mateusz Morawiecki. A takie wzmocnienie premiera jest dla Ziobry nie do zaakceptowania. Stąd postawienie na ten nurt radykalny. Zadyma z LGBT jest dla ministra sprawiedliwości idealna. Bo proszę powiedzieć – jaki jest sens, abstrahując od poglądów, samej osoby Michała Sz., aresztowanie kogoś na dwa miesiące, za napaść, ale nie pobicie, ale napaść i zniszczenie auta za 6 tysięcy złotych. Jaki jest sens przyjścia do kogoś i najście na mieszkanie, gdzie spokojnie można było podejrzanego wezwać na komendę. Tu było oczywiste, że wywoła to oburzenie i protesty środowisk lewicowych. A Ziobrze jest to na rękę.

Co do tej zasadności – ja przypomniałem w jednym z artykułów, że prawica słusznie krytykowała np. areszty wydobywcze wobec kibiców, czy aresztowanie przed Bożym Narodzeniem młodej dziewczyny podczas marszu narodowców. Tu jednak kluczowe jest, czy rzeczywiście ta napaść była z użyciem noża. Jeśli tak – areszt ma sens. Jeśli nie – no to jest przesadną szykaną (czytaj TUTAJ).

Tak, tylko ja nigdzie w oświadczeniu prokuratury nie widziałem, by temat noża był na pierwszym planie. Poza tym, gdyby faktycznie doszło do użycia noża, to czy na pierwszym posiedzeniu sąd nie podjąłby decyzji o areszcie? Raczej doszłoby do aresztowania już wtedy. Tu jest ewidentna gra na podkręcenie tego konfliktu. To na rękę Zbigniewowi Ziobrze. Proszę zwrócić uwagę, że większość PiS-u w tej sprawie milczy.

Nieco zmieniając temat – w Nowym Telegrafie Warszawskim piszemy też o tym, że powinno dojść do pewnego porozumienia, mającego na celu złagodzenie sporu pomiędzy środowiskami konserwatywnymi a LGBT, przy jednoczesnym zachowaniu różnic poglądów (czytaj TUTAJ). Czy to jest w ogóle realne?

Przede wszystkim szkodliwa jest prowadzona przez rządzących polityka wykluczania. Strefy wolne od LGBT są niedopuszczalne, bo przecież ludzie ci, nawet jak nie zgadzamy się z ich poglądami, sposobem życia, mieszkają w naszym kraju, płacą tu podatki. Nie należy ich wykluczać. Nikt natomiast nie oczekuje, że konserwatywna władza nagle wprowadzi związki partnerskie, czy małżeństwa osób tej samej płci. Środowiska konserwatywne mają prawo takich postulatów nie popierać.  Brakuje jednak takiego zwyczajnego, ludzkiego szacunku.

 

 

Polecamy