czwartek, 17 czerwca, 2021

Rasizm, Warszawa, Ameryka. Pogarda nad Wisłą, awantura w USA

Zadyma w Ameryce po śmierci zamordowanego przez policjanta George’a Floyda wywołała poruszenie na całym świecie, w tym w Warszawie i w Polsce. Tym, co uderza w polskiej debacie to miałkość argumentów, totalne zacietrzewienie stron sporu. Jedni twierdzą, że przecież w USA nie ma rasizmu, a jeśli to ze strony czarnych, a mówienie czegoś innego jest uleganiem lewackiej propagandzie. Inni znów gotowi są przepraszać za rasizm za oceanem, któremu rzekomo mamy  być jako Polacy współwinni (sic!). Niszczony przy tym jest pomnik Tadeusza Kościuszki – zarówno w Stanach, jak i w Polsce. Kościuszkę oceniać można różnie, ale akurat rasizm jest ostatnią rzeczą, którą można mu zarzucić. Zaś jeśli idzie o debatę w Polsce, najczęściej wypowiedzi są tyleż radykalne, co głupie. A więc kilka faktów.

fot. Pixabay, zdj, ilustr.

Po pierwsze – rasizm w USA istniał i istnieje. I ma charakter obustronny. Biali, zamożni Amerykanie z pogardą odnoszą się do czarnoskórych, uboższych mieszkańców USA. Ci z kolei często białych po prostu nienawidzą. I czarny rasizm wobec białych także istnieje. Po drugie – George Floyd bez wątpienia nie był aniołem. Miał na koncie bardzo poważne przestępstwa, a z policjantem, który go zamordował poważny zatarg. Nic nie usprawiedliwia jednak tego, jak biały policjant go potraktował. Było to morderstwo z premedytacją, i tak powinno zostać potraktowane – zresztą policjant za swą zbrodnię odpowie karnie, oby dostał surowy, jak najsurowszy wyrok. Po trzecie – fakt, że w USA jest rasizm, że Floyd został bestialsko zamordowany, nie usprawiedliwia działań Antify, polegających na totalnej demolce miast, niszczeniu sklepów, własności prywatnej. To już potworne zagrożenie neobolszewickie, i trzeba o tym głośno mówić i przeciwko niemu protestować. Czym innym pokojowy protest przeciwko rasizmowi (takie też w Ameryce mają miejsce), czym innym wielka rozróba. A już zniszczenie pomnika Kościuszki jest naprawdę chore – bo akurat nasz generał był rewolucjonistą, w Polsce walczył o prawa pańszczyźnianych chłopów („Za samą szlachtę bił się nie będę”), co więcej, zabiegał o wykupienie i uwolnienie czarnych niewolników. Po czwarte – wątek Kościuszki nie jest jedynym, który całą sprawę Floyda łączy z Polską. Przepraszanie liberalnych elit w Polsce za rasizm w USA jest trochę śmieszne, ale też bardzo smutne. Czemu? Bo wśród owych elit nie brak ludzi, którzy owszem, nad rasizmem w Stanach gotowi są uronić łezkę, a nawet szczerze tym rasizmem się oburzyć, sami zaś żywią pogardę. Mieszkańcy Wilanowa gardzą ludźmi z Pragi, urzędnicy czy menadżerowie z wielkich korpo, żyjący na kredycie,  z uśmiechem politowania patrzą na drobnych rzemieślników i kupców, wyzywając ich od „Januszów” i „Grażyn”. Nie bacząc, że to rzemieślnicy i kupcy, nie korpo ani urzędnicy budowali nasz kapitalizm. Ta pogarda nie różni się wiele od tej, którą żywią biali Amerykanie do czarnoskórych współobywateli. Słusznie oburzamy się na zamordowanie Floyda. Ale policjant, który to zrobił, będzie sądzony. A warto wspomnieć, że kilka lat temu aresztowano niejakiego „Starucha”. Facetowi nagle zmieniono kwalifikację czynu z udziału w bójce, na rozbój. Dlatego, że w policyjnym aucie miał zostać pobity – zmiana kwalifikacji czynu służyć miała temu, by nie wyszło to na jaw. Śp. Senator Zbigniew Romaszewski, który za „Staruchem” się wtedy wstawił, został osądzony od czci i wiary, że „broni przestępcy”. Otóż tak – lider kibiców Legii nie był aniołkiem, miał sporo za uszami. Ale katowania kogokolwiek, czy karania za coś, czego nie zrobił, być nie może! I postawa Senatora była wówczas jak najbardziej słuszna i uczciwa. Nawet, gdy ktoś jest przestępcą, należy mu się godne traktowanie, uczciwy proces itd. Niezależnie, czy w USA, czy w Polsce.

Przemysław Harczuk

Polecamy