sobota, 19 czerwca, 2021

Wojna o reprywatyzację tematem kampanii

Zwroty fikcyjnym, czasem stukilkudziesięcioletnim właścicielom i całkiem realne tragedie niszczonych przez mafijny układ ludzi. Afera reprywatyzacyjna w stolicy jest faktem. A teraz stała się tematem kampanii, obie strony przerzucają się odpowiedzialnością. Kto ma rację?

Sprawa zamordowania działaczki lokatorskiej Jolanty Brzeskiej wciąż nie została wyjaśniona fot. Mateusz Opasiński By Mateusz Opasiński – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=24500650

Start prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego na prezydenta RP wzmocnił konflikt między zdominowanym przez PO samorządem stolicy a rządem PiS. Strona rządząca zarzuca władzom stolicy brak reakcji na dziejącą się w mieście aferę reprywatyzacyjną. Z kolei władze stolicy odbijają piłeczkę. Przypominają, że stołeczny ratusz proponował stronie rządowej rozwiązania, mające wspomóc ofiary skandalicznych zwrotów. „Problem może rozwiązać tylko Sejm lub rząd, dlatego ratusz zaproponował marszałkowi trzy konkretne rozwiązania” – poinformował w swoim oświadczeniu ratusz. „Pierwsze to uchwalenie Ustawy o Rekompensatach, która wprowadzi jasne rozwiązania ws. pomocy poszkodowanym lokatorom – wszystkim, którym miasto nie było w stanie zapewnić innych mieszkań. Poselski projekt tej ustawy wpłynął do Sejmu, został jednak negatywnie oceniony przez rząd. Druga możliwość to zmiana Ustawy o Komisji Reprywatyzacyjnej, która poprawi błędy w sposobie przyznawania odszkodowań przez Komisję. Zgodnie z tą ustawą, decyzje o odszkodowaniach dla lokatorów zależą od legalności decyzji reprywatyzacyjnych Komisji ws. konkretnych nieruchomości. A te w większości są niezgodne z prawem – potwierdzają to wyroki Sądu Administracyjnego (SA uchylił już 26 decyzji, a w 10 orzekł nawet ich nieważność). Gdy sąd to robi, miasto nie może wypłacić odszkodowania. Trzecie rozwiązanie to uchwalenie kompleksowej ustawy reprywatyzacyjnej, której projekt zapowiadało Prawo i Sprawiedliwość. Wciąż jednak nie wpłynął on do Sejmu” – informuje Urząd Miasta Stołecznego. Strona pisowska, a także ruchy miejskie przypominają, że Rafał Trzaskowski nie pociągnął do odpowiedzialności politycznej osób odpowiedzialnych za wątpliwe zwroty, a miasto występuje o powstrzymywanie zwrotów nieruchomości. Osobną sprawą jest to, że w okresie rządów PiS w latach 2005 – 2006, gdy miastem rządzili komisarze z nadania PiS, ze skandalicznymi zwrotami także mieliśmy do czynienia. A praprzyczyną całego problemu jest fakt, że Polska jako jedyny kraj dawnego bloku wschodniego nie wprowadziła kompleksowych rozwiązań reprywatyzacyjnych. Odpowiednią ustawę przygotował rząd Akcji Wyborczej Solidarność w 2000 roku, ale zawetował ją ówczesny prezydent, Aleksander Kwaśniewski. (maks)

 

Polecamy